Jak odmienić nasze cienie do powiek

Witam ponownie 😉 Ostatnio przypominając sobie w jaki sposób malowałam się około 10 lat temu (gdy miałam bardzo mało kosmetyków, raz że nie było takiego wyboru jak dziś, a dwa że nie za bardzo miałam na nie fundusze) wpadłam na pomysł dzisiejszego wpisu.

Jak to malowanie się wyglądało? a tak, że np. bardzo chciałam mieć połyskujący (ale nie perłowy!) głęboki, ciemniejszy szmaragdowy, trochę wpadający w niebieski kolor na powiece i aby to uzyskać mieszałam ze sobą trzy cienie (i to za pomocą pacynki!) a dopiero potem je aplikowałam na powiekę. Oczywiście kolor był za jasny więc najpierw rozcierałam na powiece czarną kredkę, palcem, a jakże 😉 starałam się tak tą kredkę rozprowadzić żeby więcej jej było na zewnątrz oka i coraz mniej ku wewnętrznemu kącikowi. Na taką bazę nakładałam jednolicie mieszankę cieni. I przyznam, że pomimo kiepskiej jakości cieni i archaicznego już narzędzia efekt był taki, że parę osób (również obcych) komplementowało mój makijaż albo pytało czego użyłam, aby go wykonać.

W związku z tym postanowiłam pokazać Wam, jak w prosty sposób można odmienić swoje cienie do powiek. Oczywiście nie odkrywam tutaj ameryki, ale dzięki temu prostemu sposobowi możecie przemienić swoje cienie tak, że nagle może się okazać, że w szybki sposób Wasze matowe cienie mogą stać się błyszczące, mieniące się, efektowne i wcale nie będziecie musiały kupować kolejnej palety by taki efekt uzyskać, a zaoszczędzone pieniądze np wydacie na super modną pomadkę 😉

Tak to wygląda:

Myślę, że zdjęcie mówi samo za siebie. I mam nadzieje, że odszyfrujecie moje oznaczenia oraz to, w jaki sposób postanowiłam opisać Wam połączenia kosmetyków, które wykorzystałam do uzyskania takiego efektu.

Użyłam w tym celu palety Sleek i-Divine Ultra Matt V2 oraz takiej ala holograficznej, unicorn’owej paletki rozświetlaczy od Rival de Loop (kupionej w Rossmanie, wiem że Wibo też wypuściło taką paletkę i sporo innych marek, możecie dostać też takie pojedyncze rozświetlacze)

I teraz tak, jak zrozumieć zdjęcia 😉 Matowy cień macie opisany (jest to odcień „orbit”), natomiast R3 i R5 są to numery kolorów na paletce rozświetlaczy. Znaczy ja sama im te numery nadałam dla ułatwienia, tutaj macie zdjęcie:

Natomiast A, B i C (wybaczcie że tak od tyłu, czasem mam dziwną logikę) to odpowiednio:

„A” to matowy cień + rozświetlacz nr 3
„B” to matowy cień + rozświetlacz nr 2
„C” to matowy cień + rozświetlacz nr 5

(za każdym razem ten sam matowy cień)

Według mnie efekt jest naprawdę interesujący, a wyobraźcie sobie to na oczach! A jak jeszcze pod spód nałożymy kredkę i ją rozetrzemy to efekt będzie spektakularny. Przy użyciu białej podbijemy kolor na bardziej intensywny, a przy użyciu czarnej przyciemnimy i zrobimy bardzo głęboki ciemny odcień na imprezę czy wieczorne wyjście.

Tutaj z kolei macie przykład z użyciem cienia z tej samej paletki Sleek, w odcieniu „maple”:

I podobnie, R4 i R6 to numery rozświetlaczy, a połączenia:

„A” to matowy cień + rozświetlacz nr 4
„B” to matowy cień + rozświetlacz nr 1
„C” to matowy cień + rozświetlacz nr 6

Muszę jeszcze dopisać, że na żywo wyglądało to dużo lepiej, miałam jednak problem ze zrobieniem zdjęć (jak na złość było pochmurno)

I na koniec pokażę Wam, jak ten sam trik wygląda ze ‚zwykłym’ rozświetlaczem (do tego celu użyłam rozświetlacza z Wibo, z paletki do konturowania „3 steps to perfekt face” w odcieniu light, oraz cienia z paletki „Cocoa Blend” od Zoeva (cień się nazywa ‚freshly toasted’)

1. rozświetlacz
2. połączenie cienia z rozświetlaczem
3. sam cień

  • Nawet nie wiedziałam, ze w taki prosty sposób można odmienić cienie do powiek 🙂 Świetny pomysł i na pewno wykorzystam 🙂

    • takitammotyl

      Bardzo się cieszę, że ten trik się komuś przyda 🙂