* Maski i Maseczki * czyli Pielęgnacja Koreańska * * (i nie tylko)

Witam 🙂 Dziś rzecz o maseczkach. Ba, o koreańskich maseczkach. Z racji tego, że koreańska pielęgnacja jest teraz topowa i wszyscy (no może prawie wszyscy) jej używają albo chcą używać, to ja też oczywiście miałam w planie ją sprawdzić na sobie. A że jestem maseczkowym freak’iem to chciałam zacząć od masek, a jakże 😉 Jednak to były plany, gdzieś tam siedzące w głowie i niezrealizowane, póki co.
Natomiast, gdy robiłam zamówienie (online) w polskim Rossmannie gdy trwała promocja, to oczywiście zamówiłam dodatkowo plik maseczek, tych polskich, „zwykłych” (plus dwa peelingi). Może się ich wydawać sporo, może ale nie musi 🙂 jednak dodam tylko, że chciałam więcej ale nie wszystkie były dostępne 😉 Paczka z Polski do mnie dotarła (zakupy z Rossmanna to była tylko jej część) więc postanowiłam pokazać Wam jakie to dobroci udało mi się dostać.

Jak widzicie są to:
* Bielenda dwa peelingi oraz Super Power Mezo Mask
* Soraya Oczyszczająca maseczka drożdżowa
* Zaja maska regenerująca z brązową glinką, maska płatki róży oraz dwie maski liście zielonej oliwki (tą do cery suchej wzięłam „niechcący” jednak myślę, że przyda się na wypadek gdyby moja skóra potrzebowała mega nawilżenia)

** miałam jeszcze jedną maskę Bielenda Silver Detox, ale już ją zużyłam i wyrzuciłam opakowanie, także jej Wam nie pokaże, ale piszę o niej bo za bardzo nie byłam z niej zadowolona – następnego dnia na nosie i w jego okolicach pojawiło mi się kilka takich malutkich bąbelków z powietrzem/osoczem. Także tej akurat więcej nie kupię.

Oczywiście zanim się zabrałam za pisanie dla Was wpisu o maseczkach (a w zasadzie miał to być cały haul z Rossmanna), poszłam na zakupy szukać butów. Tak moi drodzy wpis o koreańskiej pielęgnacji, a ja pisze Wam o butach. Tak tak, poszłam po buty a wróciłam z maseczkami 😀 Sandałów nie znalazłam takich jak chciałam, ale za to odkryłam, że w TK Maxx (przynajmniej tym w Hagen) są dostępne koreańskie maski! Było ich naprawdę sporo i chyba z 20 minut mi zajęło zdecydowanie, które z nich wybrać. Koniec końców wybrałam trzy. Oto one:

Pierwsza to złota maska Gold Royal Jelly marki Koelf Cosmetic. Jest to żelowa maska (w dwóch częściach), z pszczelim miodem, która ma za zadanie nawilżać naszą skórę. Należy ją trzymać na twarzy od 30 do 40 minut.
I tyle w zasadzie (oprócz składu) da się odczytać 🙂 Nie ukrywam, że wybrałam ją ze względu na piękne opakowanie 😉 Także byłam ciekawa żelowej, dwuczęściowej maski bo takiej jeszcze nie używałam.

Druga to maska z wyciągiem z zielonej herbaty Green Tea Mask marki The Yeon. Ta maska ma za zadanie odżywiać i nawilżać skórę twarzy.
Producent pisze, że maska jest bogata w flawonoidy (czyli biologiczne aktywne związki), katechiny (przeciwutleniacze) oraz witaminę C. Zawiera także zieloną herbatę, wąkrotę azjatycką (działanie przeciwzapalne i przeciwstarzeniowe) która ma leczyć uszkodzony naskórek oraz ekstrakt z rumianku, który ma udoskonalić i wygładzić naszą skórę.
Natomiast sam materiał płachty jest przyjazny skórze, zrobiony z bambusa. Maskę trzymamy na twarzy 10 do 20 minut, a po zdjęciu delikatnie wmasowujemy pozostałość maski w skórę. Czyli same cudowności w tej masce 😉

Wybaczcie proszę naklejkę z ceną na niej, jednak nie byłam w stanie odkleić jej tak, żeby nie zrobić totalnej masakry 🙂 A co do ceny to każda z nich kosztowała właśnie 2,99 euro

Jedynie tą maskę zdążyłam na razie użyć i mogę Wam coś na jej temat napisać. Oczywiście nie jestem w stanie powiedzieć czy skóra została odnowiona czy udoskonalona. Jednak zdecydowanie jestem z niej zadowolona. Skóra po jej użyciu była mięciutka, przyjemna w dotyku, a jednocześnie napięta i wygładzona. Też miałam wrażenie, że troszkę wybieliła twarz, nie było śladu po żadnych zaczerwienieniach. Jedyne co, to przez pierwszy kwadrans po ściągnięciu delikatnie swędziała mnie broda oraz dolne partie policzków, ale nie zauważyłam, żeby miało to jakikolwiek wpływ na kondycje skóry. Także mogę z czystym sumieniem polecić Wam tą maskę, bo sama (o ile będę miała do niej dostęp) będę ją kupować 1 lub 2 razy w miesiącu i stosować regularnie.

Ostatnią, ale chyba najbardziej intrygującą mnie maską jest Collagen Deep Power Ringer mask pack marki Elizavecca. Czyli maska z kolagenem, która ma odżywić naszą skórę, wyrównać jej koloryt. Zmęczona skóra twarzy ma po jej użyciu wyglądać na bardziej elastyczną oraz zdrowszą. Maskę trzymamy na twarzy od 15 do 20 minut, a po ściągnięciu także wmasowujemy delikatnie w skórę to co po masce zostało.

To by było tyle na dziś. Jeśli jesteście ciekawe tych masek to piszcie których konkretnie, a ja postaram się dla Was napisać o nich swoją opinię, opisać pierwsze wrażenie po ich użyciu. Pozdrawiam gorąco!

  • Mnie zainteresowała złota, ale chyba też ze względu na opakowanie 🙂 Poczekam na post z jej recenzją 🙂

    • takitammotyl

      Tak, wygląd produktów, ich opakowań ma również duży wpływ na to czy je kupimy 🙂 już nie raz się o tym przekonałam.
      Myślę że początkiem czerwca napiszę więcej o tej złotej masce 🙂

  • Uwielbiam takie maski w saszetkach. Mam kilka i trzymam je na urlop 🙂

    • takitammotyl

      Ah maski to dla mnie takie produkty, których nigdy dość 🙂

  • Bardzo fajny zestaw masek! Ja ostatnio szaleję na punkcie masek w płachcie, które w kilka chwil przynoszą świetne rezultaty. Powoli kończę moje zapasy, więc niedługo czekają mnie zakupy!

    • takitammotyl

      Dokładnie tak, to chyba najwygodniejszy rodzaj masek 🙂

  • Brązowa maska regenerująca z Ziai jest świetna 😀

    • takitammotyl

      Tak zgadzam się! To już chyba moje piąte opakowanie 🙂