MIYO five points – paletka brązów

Witam 😉 Ostatnio jakoś tak paletkowo się zrobiło 😉 Ale palety cieni to moja słabość. I choć nie wszystkie mnie kuszą (na całe szczęście!) o tyle zaczynam mieć coraz większą kolekcję. Najnowszym moim nabytkiem są paletki MIYO five points. Są to palety o których było głośno niedawno w “social mediach” i bardzo chciałam je wypróbować, zwłaszcza że słyszałam same pochlebne opinie. Niestety w Polsce bywam średnio raz w roku więc nie byłam w stanie ich dostać. Na szczęście dzięki marce MIYO mogę przetestować (dla siebie) i dla Was te paletki.

takitammotyl, MIYO five points paleta cieni w brązach, kosmetyki

Powiem Wam że ta karnawałowa, kolorowa paleta była tą którą najbardziej chciałam przetestować (znacie mnie, wiecie że lubię kolor), jednak jak już miałam je w rękach to moje serce skradła paleta brązowa nr 11 “Feminine Flame”. To jest naprawdę w moim przypadku niebywałe, tym bardziej uważam że ta właśnie paleta ma wyjątkowe kolory. Niby podstawowe, bo cielisty kolor (idealny dla mnie bladziocha!), przejściowy brąz jak i ciemniejszy brąz, a do tego dwie błyskotki. Niby nic nadzwyczajnego, ale chyba fakt że jest fajna rozmiarowo, a przy tym samowystarczalna sprawiło, że to po nią sięgłam najpierw.
Dziś zobaczycie makijaż wykonany właśnie z udziałem tej paletki w brązowych odcieniach.

takitammotyl, MIYO five points paleta cieni w brązach, kosmetyki

    Koszt palety jest naprawdę niewielki bo około 15 zł.
    Dostępna jest online na stronie producenta (klik) albo np na ezebra.pl (klik).
    Wydaje mi się też, że słyszałam że można dostać kosmetyki marki MIYO w Auchan? Ale nie jestem pewna, innych stacjonarnych miejsc niestety nie znam.
    Gramatura to 6,5g i jest produkowana w Unii Europejskiej.
Pigmentacja.

Muszę przyznać, że pochlebne opinie na jej temat nie były przesadzone. Jestem pod wrażeniem, nawet cielisty cień jest bardzo napigmentowany. Moja ulubiona baza z Catrice nie zakrywa wszystkich żyłek, a jak przygruntuję ją tym cieniem to wszystkie żyłki są niewidoczne.
Super.

Praca.

Dodatkowo bardzo dobrze się z nimi pracuje, łatwiej mi je ogarnąć pomimo dużej pigmentacji niż cienie z palety Nabli (o której pisałam tutaj).
Jedyne do czego można się przyczepić to fakt, że podczas nabierania na pędzel cienie bardzo się pylą. Jeśli jednak strzepniecie nadmiar z pędzela zanim zaczniecie nim malować oko, to osyp będzie naprawdę niewielki jeśli w ogóle się pojawi.

Trwałość.

Spokojnie kilka godzin przy kłopotliwej powiece cienie się utrzymują. Ekstremalnie długo jeszcze jej nie testowałam 😉
Jeśli nie macie problemu z przetłuszczającą się powieką lub łzawiącymi kącikami, to cienie powinny wytrzymać cały dzień.

Podsumowując.

Ja jestem oczarowana tą paletką. Wylądowała w moim organizerze na kosmetyki do szybkich dziennych makijaży i często po nią sięgam. Nic dodać, nic ująć.
Jak za tą cenę to myślę, że naprawdę warto się nimi zainteresować.

Swatche:

takitammotyl, MIYO five points paleta cieni w brązach, kosmetyki, swatche

A oto zdjęcia makijażu z jej udziałem:

W wewnętrznych kącikach mam nałożony pigment 02 “Pixel Pink” również marki MIYO.

takitammotyl, MIYO five points paleta cieni w brązach, kosmetyki, makijaż, makeup

takitammotyl, MIYO five points paleta cieni w brązach, kosmetyki, makijaż, makeup

takitammotyl, MIYO five points paleta cieni w brązach, kosmetyki, makijaż, makeup

takitammotyl, MIYO five points paleta cieni w brązach, kosmetyki, makijaż, makeup

takitammotyl, MIYO five points paleta cieni w brązach, kosmetyki, makijaż, makeup