Makeup Revolution Turkish Delight Chocolate Palette – swatche, makijaże, opinia.

Witam 🙂 Jak już mogliście zobaczyć w tytule, dzisiaj pokażę Wam paletę cieni do powiek Makeup Revolution Turkish Delight Chocolate.
Oczywiście nie zabraknie też swatchy oraz makijaży z jej udziałem. A dziś mam dla Was aż cztery propozycje 😉

Ale zacznijmy od początku. Kolejna paletka czekoladka Makeup Revolution Turkish Delight swoją nazwę zawdzięcza pewnym słodkościom pochodzenia arabskiego. W związku z tym mamy apetyczne, soczyste kolorki, urozmaicone o cieni ze sprasowanym brokatem przypominającym słodkie posypki 🙂

Paletę możecie kupić za około 40 zł, chociażby na stronie Cocolita.pl

Makeup Revolution Turkish Delight Chocolate Palette - swatche, makijaże, opinia. makijaż oczu, paleta cieni, MUR, kosmetyki

Makeup Revolution Turkish Delight Chocolate Palette - swatche, makijaże, opinia. makijaż oczu, paleta cieni, MUR, kosmetyki

W palecie Makeup Revolution Turkish Delight znajduje się 18 cieni, w tym 4 zanurzone w czymś ala żel brokaty. Pozostałe cienie posiadają zarówno matowe jak i metaliczne wykończenia.
Kolory są naprawdę ciekawe, wręcz unikatowe. Jest to PIERWSZA czekoladka od MUR, która od razu mnie zauroczyła kolorystycznie. Nie zastanawiałam się nad nią, od razu była miłość.
Warto dodać, że paletka pomimo szalonych kolorów, ma również takie dzięki którym, za jej pomocą stworzymy prosty, dzienny, spokojny makijaż.

Makeup Revolution Turkish Delight Chocolate Palette - swatche, makijaże, opinia. makijaż oczu, paleta cieni, MUR, kosmetyki

Swatche:

Makeup Revolution Turkish Delight Chocolate Palette - swatche, makijaże, opinia. makijaż oczu, paleta cieni, MUR, kosmetyki

Makeup Revolution Turkish Delight Chocolate Palette - swatche, makijaże, opinia. makijaż oczu, paleta cieni, MUR, kosmetyki

Jak pracuje się z brokatami w palecie Makeup Revolution Turkish Delight?

Przyznam, że ciężko ;(
Na pewno osoby zajmujące się makijażem zawodowo dadzą sobie z nim rade i znajdą swój na niego sposób.
Jednak wydaje mi się, że osoby mało wprawione, które malują się rzadko mogą mieć z nimi nie lada problem.
Ba, sama miałam problem a początkującą nie jestem.

Nie jest to tak typowo sprasowany brokat “ugnieciony” w formie i sypiący się na wszystkie strony. Nie, jest to brokat zanurzony w czymś w rodzaju żelu, lekko kleistego więc wydawałoby się, że aplikacja powinna obyć się bez dodatkowego kleju.
No… do palca klei się pięknie, jednak aplikacja na oko już taka prosta nie jest. A może inaczej, brokat się transferuje, jednak w małych ilościach, przez co pojawiają się dziury/prześwity.
Ja do aplikacji używałam kleju do brokatu z Pierre Rene. I też było ciężko uniknąć dziur. Trochę się namęczyłam 😉

W związku z tym, zaobserwowałam także ciekawą zależność kolorystyczną i wydaje mi się, że kolory:
“dates”, “pomegranate”, “rosewater” oraz “baazar” nie są przypadkowe.
A wręcz jestem tego pewna. Polecam je używać odpowiednio POD wybrany brokat, żeby w razie prześwitów, kolor zbliżony do koloru brokatu już był na powiece.
Żeby lepiej zobrazować o co mi chodzi mam dla Was swatche porównawcze:

Makeup Revolution Turkish Delight Chocolate Palette - swatche, makijaże, opinia. makijaż oczu, paleta cieni, MUR, kosmetyki

Makijaże:

Makijaże z użyciem brokatów:

Makeup Revolution Turkish Delight Chocolate Palette - swatche, makijaże, opinia. makijaż oczu, paleta cieni, MUR, kosmetyki
1. squidge, roses, candy, bazaar, pomegranate, resewater, exquisite.
2. squidge, mint, tea, bazaar, lemon, gummy, dates, baklava.


Makijaż dzienny oraz test matów (górna powieka drugiego makijażu):

Makeup Revolution Turkish Delight Chocolate Palette - swatche, makijaże, opinia. makijaż oczu, paleta cieni, MUR, kosmetyki
1. squidge, tea, bazaar, dates (minimalnie), delicacy.
2. squidge, gummy, pomegranate, roses, candy, mint, bergamont, rosewater.


Podsumowując – Moja opinia:

Maty – Większość jest naprawdę bardzo fajna. Mam wrażenie, że lepsza od wcześniejszych czekoladek. Niektóre cienie takie jak “gummy” są intensywniejsze na oku niż w opakowaniu. Ogólnie pigmentacja bardzo fajna. Blendowanie też nie sprawia problemów. Jedynie nie polubiłam cienia “candy”, ciężko mi było zbudować nim “pełny” kolor, walczyłam z plamami i wytrącaniem się koloru. Poza tym, naprawdę dobre cienie matowe.
Do pełni szczęścia brakowałoby mi tylko jakiegoś ciemnego koloru.

Metaliki – Niektóre z nich, przy dłuższym blendowaniu tracą na metaliczności/połysku. Ale to jest akurat fajne, bo można je wykorzystać tam, gdzie wolelibyśmy cień matowy. Ja tak wykorzystywałam np cień “pomegranate” i nim przyciemniałam.
Za to nałożone na odcięcie (korektorem lub bazą) dają ładny blask. Chociaż i bez tego nałożone palcem dają rade. Najbardziej podoba mi się z nich “dates”. Natomiast “rosewater” oraz “delicacy” są bardzo jasne, super się sprawdzają do rozświetlenia wewnętrznego kącika.

Mój ulubiony kolor? Zdecydowanie “tea”! Ten kolor wygląda przepięknie na oku. Dosłownie jest to kolor herbaty, taki niby brąz, a nie brąz. Bardzo oryginalny, zakochałam się w nim 😀

Czy polecam? Pomimo trudności z brokatami – Tak. Jeśli lubisz kolorowe makijaże, jeśli lubisz intrygujące makijaże, jeśli chcesz mieć fajną jakość za niewielką cenę – Polecam.
A i na brokat może z czasem znajdziesz sposób. Mi się podoba jak wyglądają nałożone na dolnej powiece 😉