Projekt DENKO #2

Witam 😉 Dziś drugi raz na moim blogu pojawia się format denka.
Projekt Denko każdy zna 😉 więc chyba nie muszę tłumaczyć o co chodzi.

Tutaj możecie zobaczyć pierwszą jego część.
Od tamtego czasu minęło około 3 miesięcy, więc pokazane tutaj opakowania po kosmetyczkach uzbierały mi się właśnie w trakcie tych trzech miesięcy. Jednak nie byłabym sobą, gdybym się nie zapędziła i nie wyrzuciła kilku opakowań do koszta, szczególnie mydeł w płynie czy żeli pod prysznic…
Więc nie są to skrupulatnie odkładane wszystkie produkty, ale myślę że większość 😉
I tak mi już chyba zostanie ;p
Dodatkowo, na koniec postu dodam bonusowe podsumowanie ;)

takitammotyl, projekt denko 2, kosmetyki


Pielęgnacja.

takitammotyl, projekt denko 2, kosmetyki

1. Balea Rasiergel – pianka do golenia.

Te pianki (o różnych zapachach) to u mnie norma. Świetnie się sprawdzają, pięknie pachną i są tanie. Zużyłam już sporo opakowań.

2. Alverde Jungle breeze – żel pod prysznic.

Ten żel pod prysznic bardzo mnie zaskoczył. Oprócz tego, że obłędnie pachnie to jeszcze dodatkowo nawilżał moją skórę. Niby jest to edycja limitowana, ale wydaje mi się, że widziałam go jeszcze w DM więc pewnie do niego wrócę.

3. Activblock Sensitive – antyperspirant / bloker potu dla skóry wrażliwej.

To jest mój pewniak. Pisałam nawet o nim kiedyś tutaj.
Jak jestem w PL zawsze kupuje dwa opakowania. Odkąd mam problemy z potliwością przy Hashimoto tylko ten antyperspirant daje rade.
Tylko używajcie sgodnie z instrukcją 😉

4. CD – mydło w płynie z Avokado.

Zazwyczaj staram się kupować mydła, które nie będą nadmiernie wysuszać skóry. To niestety pomimo swojej naturalności i dodatku avokado nie było zbyt dobre. Wręcz miałam wrażenie, że wysusza mi skórę bardziej niż inne mydła.

5. HappyBrush Super white; Super black – pasty do zębów. Wybielająca i wybielająca z węglem aktywnym.

Niezbyt mi pasowały te pasty. O ile biała jeszcze była ok, tak czarna była niewystarczająca. Po jej użyciu miałam wrażenie że wcale nie odświeża. Zazwyczaj robiłam tak, że używałam dwóch na raz, najpierw czarnej a później białej. Wtedy było znośnie. Ale nie wrócę do nich i cieszę się, ze się skończyły. Efektu wybielenia też nie zauważyłam.

takitammotyl, projekt denko 2, kosmetyki

6. NIVEA MicellAir – płyn micelarny do makijażu wodoodpornego.

Tutaj mam bardzo dziwną sytuację. Stąd też dodatkowe zdjęcie poniżej. Ten zdenkowany płyn sprawdził mi się tak dobrze, że kupiłam następny na jego miejsce. Domywał wszystko (a wiecie że czasem szaleje z makijażami artystycznymi), tak minimalnie szczypał w oczy, że byłam mu to w stanie wybaczyć.
Jakie było moje zdziwienie, gdy jego następca okazał się bublem. Ciężko mi nim domyć nawet lekki dzienny makeup no makeup.
Nie wiem o co chodzi. opakowania są niemal identyczne. Różnią się pojemnością i zakrętką.
W tym starym, który się sprawdził było otwierane wieczko, którego się nie ściąga, a w tym nowym “kijowym” jest odkręcana zakrętka.
Naprawdę, nie wiem o co chodzi, czy zmienili formułę? Ale to przecież nowość….
Dziwne rzeczy. Nie kupię więcej.

takitammotyl, projekt denko 2, kosmetyki

7. Vianek – łagodzący olejek do demakijażu.

Natomiast ten olejek to cudo. Żałuje, że nie zrobiłam sobie zapasu w PL i nie kupiłam więcej.
Konkretny makijaż artystyczny z dużą ilością linera czy mocnych cieni potrafi zmyć czterema wacikami. CUDO! Na pewno jeszcze kupię.

8. Neutrogena Visibly clear – peeling.

Jak lubię żele do mycia twarzy, toniki i krem z tej serii, tak ten peeling mnie do siebie nie przekonał. Jest tak delikatny, że prawie go nie czuć i się zastanawiasz czy to faktycznie peeling. Taki średniaczek.

9. Sante – tonik do twarzy.

Ten tonik kupiłam przypadkiem. Byłam w hipermarkecie, potrzebowałam tonika na już i wzięłam niemalże pierwszy lepszy jaki zobaczyłam.
Na szczęście trafiłam na bardzo, bardzo fajny produkt. Jest bez alkoholu, więc nie robi krzywdy. W ogóle jak go nakładam na twarz, zwłaszcza po peelingu czy zmywaniu mocnego makijażu, mam wrażenie że robię sobie nim opatrunek. Koi cudownie. Polecam, mam już drugie opakowanie.
Jedyny minus to mała pojemność.

10. Soraya Care&Control – krem normalizujący do cery trądzikowej.

Nie mam pojęcia czy on jest jeszcze w sprzedaży, gdyż kupiłam go dawno, nie pamiętam dokładnie ale pewnie z dwa lata będzie 😀
I nie, nie używam go tyle czasu 😉 Jestem na tyle szalona, że zrobiłam sobie wtedy zapas i kupiłam chyba pięć albo sześć opakowań na raz. I tak sobie leżały zapakowane w kartoniki i czekały. Kilka już zużyłam, to chyba nie jest ostatnia sztuka. W miedzy czasie używałam innych kremów, ale zawsze wracam do tego. Jak dla mnie jest idealny na dzień dla osób które co jakiś czas mają problem z trądzikiem. Sprawdza się również pod makijaż.

11. Bielenda – Super Power Mezo serum.

To serum to hit. Hit internetów i hit mój osobisty.
Świetnie się sprawdzało, trafiło nawet do ulubieńców roku (tutaj).
Smutno mi, że się skończyło i dopiero w maju będę mogła sobie kupić nowe.

12. NIVEA MicelAir – chusteczki do demakijażu.

O ile z płynem są pewne problemy, o tyle chusteczki mi się świetnie sprawdzają. To jest jedyne opakowanie jakie zachowałam jednak nie jedyne jakie zużyłam, bo zużyłam już kilka. Tylko że ja nie zmywam nimi makijażu, używam ich w ramach porannego oczyszczania twarzy przed makijażem – gdy mam mało czasu.

takitammotyl, projekt denko 2, kosmetyki

13. NIVEA – lakier do włosów.

Lakieru do włosów używam baaaaaardzo rzadko. Ten miałam przynajmniej rok. Bardzo fajny, gdy stosujemy z umiarem to nie widać że użyłyśmy lakieru, nie skleja włosów. Fajnie, że posiada w sobie także pielęgnacje.

14. Pantene Expert – odżywka do włosów z keratyną.

Na początku jej nie lubiłam. Ale im było jej mniej tym bardziej byłam zadowolona z efektów.
Koniec końców mogę stwierdzić że jest bardzo fajna, choć szału nie robi.

15. Pantene – szampon do włosów farbowanych.

Do szamponu Pantene wracam co jakiś czas nieustannie. Z szamponami lubię eksperymentować, jednak gdy kondycja moich włosów się pogarsza to wracam do Pantene. Moje włosy go po prostu lubią. Tyle że te regenerujące, tutaj akurat mam do farbowanych bo taki dostałam 😉

16. CARMEX (pomarańczowy, w sztyfcie).

Najlepsza pomadka ochronna na świecie. A odkąd zrobili wersję w sztyfcie to kocham jeszcze mocniej (nie lubię się babrać w słoiczkach).
Nawet spisał się lepiej w zimie niż Blistex.
Nie pierwsze moje opakowanie i nie ostatnie.

takitammotyl, projekt denko 2, kosmetyki

Balea – kokosowa maska w płachcie.

Taka sobie. Za bardzo efektów nie zauważyłam.
W ogóle z racji tego, o czym będę pisać w BONUSIE na końcu posta -> tak się ucieszyłam z początkiem roku, że nie muszę już zbierać opakowań po maseczkach, że przestałam je zbierać. Oprzytomniałam jakieś 2 tyg. temu, że przecież zaczęłam pisać denka 😉 Stąd tylko tyle maseczek, a było ich więcej licząc od początku roku.

18. Efektima Wine therapy – hydrożelowe płatki pod oczy.

Bardzo fajne, kojące płatki.

19. Balea Sweet macarons – maski w płachcie.

Ta maska to HIT! Naprawdę. Jest CUDOWNA ! A używałam przeróżnych, także koreańskich.
Nigdy przedtem nie spotkałam się z maską w płachcie, która by tak dobrze przylegała do twarzy. To jak ona koi, jaką przyjemność sprawia samo nałożenie jej jest warte świeczki. Materiał z którego jest wykonana sama płachta jest najlepszy z jakim do tej pory miałam styczność.
Efekty – owszem, cera jest bardziej promienna, uspokojona, nawilżona.
Jeśli macie możliwość zakupów w Niemieckim DM, nawet jeśli nie lubię tej marki to polecam zainteresować się tą konkretną maseczką.
Ja NA PEWNO kupię więcej 🙂


Kolorówka.

takitammotyl, projekt denko 2, kosmetyki

20. Catrice Fine and prime – rozjaśniacz do podkładów.

Jako bladzioch byłam sceptycznie nastawiona, wolałam białe mixery. Jednak ten sprawdził się na tyle dobrze, ze zużyłam drugie opakowanie, a teraz używam trzecie 😉

21. Catrice Liquid camouflage x2.

Ulubieniec. Jeden z nielicznych, który nie wchodzi mi w zmarszczki. Jak widzicie idzie mi jak woda, ale ja często używam go dwa razy dziennie (gdy zmywam makijaż dzienny by nałożyć drugi, malowany do zdjęć, często artystyczny, bądź mocno kolorowy).
A do tego jeszcze niedawno miałam większe niż zwykle problemy z cerą, więc używałam go więcej – do kamuflowania i sprawdził się genialnie.

22. Wibo I choose what I want – bronzer nr 1 sweet coffee.

O ile pudrów z tej serii nie lubię, o tyle bronzer skradł moje serce. Przykro że już zdenkowany.
W maju na pewno kupie nowy.

23. Maybelline Color tattoo 4h – 40 permanent taupe.

Ten produkt miałam baaaaardzo długo. Nie chciał się skończyć 😀
Używam go do brwi. Pisałam o nim tutaj.
Świetny ma kolor, jest trwały, łatwo się nim maluje. Polecam do BRWI!
Mam już drugi na jego miejsce 😉


Produkty do mycia gąbek.

takitammotyl, projekt denko 2, kosmetyki

24. Isana – olejek pod prysznic.

Wszytscy wychwalają, ja jednak potrzebowałam wsparcia.
O ile świetnie wymywa lżejsze podkłady czy kremy BB, to z tymi długotrwałymi miała problem.
Chyba nie wrócę. Będę za każdym razem kupować olejek do kąpieli innej marki. Obecnie używam Nivea i sprawdza się podobnie.

25. Harbor – mydło w płynie z olejkiem kokosowym.

To jest mydło które kupiłam w Tk Maxx. Z racji tego że posiada olejek kokosowy zaryzykowałam i użyłam go do mycia gąbki niedomytej przez Isane. Domywał. Byłam bardzo zadowolona z niego, w dodatku był bardzo wydajny. Niestety jak to produkt z Tk Maxx pewnie już na niego nie trafię.


BONUS.

takitammotyl, projekt denko 2, kosmetyki, maseczki

O co chodzi?
Jako że uważałam się za maseczkowego freaka, z końcem 2017 roku postanowiłam sobie, że w 2018 będę zbierać opakowania z wszystkich użytych przeze mnie “saszetkowych” maseczek. Byłam ciekawa ile ich mi się nazbiera.
Wyszło równo 50 sztuk. Co mnie przyznam lekko zdziwiło, byłam pewno że będzie ich więcej.
Rozkładając je na cały rok wychodzi, że zużywałam mniej więcej jedną ma tydzień.
Dlatego też, chyba nie zasługuje na tytuł maseczkowego freaka 😀

Dodam, że nie było to łatwe zadanie, gdyż bałam się co przez tyle miesięcy mi się może “urodzić” w opakowaniach po nich, więc każdą saszetkę myłam i suszyłam, zanim schowałam z zresztą opakowań po zużytych maseczkach. Cieszę się, że to już za mną 😀

Aha, no i oprócz tych maseczek używałam jeszcze masek w tubkach, czy w słoiczkach, nie liczyłam ich gdyż uznałam to za zbyt kłopotliwe.

Najlepsze.

Na poniższym zdjęciu widzicie po lewej najlepsze i po prawej najsłabszą maseczkę ubiegłego roku.

Najlepiej mi się sprawdziły maski z imbirem, Maska z Tygrysem z Balea, Algowa maska z Lirene, maseczki z #b.e. routine oraz jedna z tych masek w płachcie z Biedronki! Tylko nie pamiętam która 😀 Jedna z nich była świetna.

takitammotyl, projekt denko 2, kosmetyki

Najsłabsze.

Natomiast jako najsłabszą wytypowałam maskę z Neutrogeny.
Na szczęście żadna z masek nie wywołała u mnie uczulenia czy żadnych innych negatywnych skutków.
Dlatego postanowiłam wytypował maskę, która nie zrobiła praktycznie nic.
I choć były też inne którym mogłabym to zarzucić, to po masce Neutrogeny spodziewałam się najwięcej.
Dlatego też się najbardziej na niej zawiodłam.

I to by było na tyle. Znacie któryś z tych kosmetyków? Lubicie?

  • Anna Idczak

    Brązera z Wibo akurat używam 🙂 Ten płyn z Nivei do oczu to jakiś niewypał, bo w moim przypadku też się nie sprawdził. A serum z Bielendy zakupiłam i czeka w kolejce na swoją kolej 🙂

    • takitammotyl

      No właśnie coś jest nie tak tak z tym płynem. Choć z pierwszego opakowania byłam zadowolona. Nie wiem o co chodzi.
      A co do serum to mam nadzieje, że sprawdzi CI się równie dobrze 🙂 Ja na jego miejsce teraz używać serum też z Bielendy, z zieloną herbatą i też jest bardzo fajne 😉

  • Znam olejek Isany, faktycznie nie domywa idealnie gąbeczek… A olejek do demakijażu Vianka będę musiała kupić skoro taki świetny.

    • takitammotyl

      Polecam, naprawdę jest bardzo fajny 😉

  • Bardzo lubię kosmetyki Balea 🙂

    • takitammotyl

      Niektóre produkty mają naprawdę fajne 😉

  • Monika Gawron

    Też mega mi się sprawdza ten olejek do demakijażu Vianka. Potwierdzam rach ciach i całe oczy zmyte łącznie z maskrą:D Buziaczki:*

    • takitammotyl

      Dokładnie 😀 Super, że Tobie też się tak świetnie sprawdza 🙂